Miloszek ze szkoly bardzo zadowolony. Nie ma z nim zadnych problemow. Chetnie wstaje, chetnie wychodzi, bierze od mnie swoja teczke i lunch bag, daje buziaka i idzie bez zadnego szemrania. Jestesmy z niego mega dumni, ze pomimo tego, iz nie mowi za dobrze po angielsku, to zostaje w szkole, nie placze i nie marudzi. Brawo :-)
Nie wiem, co bym zrobila, gdybym miala taka sytuacje z nim, jak pewna matka, ktora przyprowadza swojego synka. On jest w grupie Milosza, ale z tego, co Miloszek mi mowil, to taki troche lobuz jest. Widzialam nie raz jak bije pania, mame, siostre, probuje gryzc, krzyczy i nie chce oderwac sie od bramy. W sumie nie wiem, jaki jest tego powod. Czy nie lubi szkoly, czy ma jakies zaburzenia, czy jest po prostu taki rozkapryszony ? Nie wiem. Nie oceniam, bo to nie moj problem. Juz dawno przestalam sie zajmowac rzeczami, ktore mnie nie dotykaja.
W Milosza szkole obchodzili Swiatowy Dzien Zdrowia Psychicznego. W ramach wsparcia mieli zalozyc cos zoltego, ale niestety Milosz nie ma nic w tym kolorze. I to dziwne, bo zolty to jego ulubiony kolor. Nakleilam mu na bluze mnostwo zoltych naklejek i dalam gumowa zolta bransoletke, a jak wrocil do domu to bez naklejek i bransoletek, bo go dzieci oskubaly :P Dziewczynki chcialy naklejki z serduszkami i tak co chwile, ktos przychodzil i mu odklejal jedna buzke. Ale Miloszek nie mial z tym problemu. On jak ma dobry humor, to wszystkim sie podzieli :P